Czasy ostateczne…

Jeden z blogerów zarzucił osobom twierdzącym, że żyjemy w czasach ostatecznych, brak autorytetu do takiej konstatacji.

W Ewangelii św. Mateusza jest wyjaśnienie jak należy koniec czasów rozpoznać:

Mt 24, 3-39

Czasy te będą podobne do czasów Noego i Lota:

„A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego” (Mt 24, 37-39)

ORAZ

Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. ” (Łk 1, 26-30)

Czy wszechobecna propaganda LBGT, uznanie tzw. małżeństw jednopłciowych przez Sąd Najwyższy USA na terenie całego mocarstwa i stwierdzenia jego przywódcy o rozszerzeniu się „tych praw” na cały świat, nic nie mówi? Pomijając spacer uzurpatora papiestwa za rękę po placu św. Piotra za rękę z jawnym pederastą i propagatorem zboczeń.

Podobnie Pan Jezus zapytuje:

„Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę jak przyjdzie?” (Łk 18, 8)

Wszechobecny brak wiary aż gryzie w oczy, posoborowcy zaś ograniczyli ją do „pójścia do kościółka” w niedzielę (sic! – takie teksty słyszę!!!), kwestionując Prawdy wiary m.in. istnienie w/w św. św. Noego i Lota (!)

I to nie blogerzy decydują o końcu, a Ojciec. On zna dokładną datę.

Reklamy

Prawda ludzi nie ineresuje, to co ich interesuje to emocje

Włącz emocje – namawia jedna ze stacji  prywatnych głównego ścieku. Wyciskacz łez, wzbuczacz śmiechu, trzymający w napięciu… pełno tego. A rozum gdzie?

„Szczęśliwy mąż ćwiczący się w mądrości, radzący się swego rozumu”.

Dziś powiedziano by: Szczęśliwy ten, co ma odlot.

Zupełnie odwrócono pojęcie szczęścia. A w Piśmie Świętym jest jego pełno, wystarczy zajrzeć, tyle że to nie wzbudza emocji.

Czy są jeszcze ludzie, dla których Prawda jest szczęściem? Garstka. Tyle, że słusznie Pan pyta:

„Czy zastanę wiarę jak przyjdę?”

Jacy jesteśmy?

1. Samolubni,

2. Chciwi,

3.Wyniośli,

4. Pyszni,

5. Bluźniący,

6. Nieposłuszni rodzicom,

7. Niewdzięczni,

8. Niegodziwi,

9. Bez serca,

10. Bezlitośni,

11. Miotający oszczerstwa,

12. Niepohamowani,

13. Bez uczuć ludzkich,

14. Nieprzychylni,

15. Zdrajcy,

16. Zuchwali,

17. Nadęci,

18. Miłujący bardziej rozkosz niż Boga,

19. Pozornie pobożni.

Jeśli jesteśmy tacy, na naszych oczach sepłnia się proroctwo św. Pawła (2 Tes 3, 1-5):

 „A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi,bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń”

W domu wariatów – normalny jest „wariatem”

17 stycznia było wspomnienie pewnego pustelnika z czasów starożytnych. Nazywał się Antoni. Z racji cudów i łask płynących od niego został świętym Kościoła Katolickiego (inni schizmatycy i heretycy dalej uważają go za świętego, pomimo iż nawet nie uznają zgromadzeń zakonnych i wyśmiewają życie pustelnicze). Dostał przydomek Wielki oraz tytuł Ojca Kościoła.

A co on ma do złotej zasady postępowania?

A to, że ją ściśle wypełniał i zapiski, które pozostawił trzymając się jej bardzo.

Jedno zdanie  z tychże bardzo pasuje do współczesnego świata:

„Przyjdą takie czasy, że ludzie będą szaleni, i jeśli kogoś
zobaczą przy zdrowych zmysłach, to powstaną przeciw niemu, mówiąc: «Jesteś szalony,
bo nie jesteś do nas podobny”.

Czyż nie dzieje się tak współcześnie?

Wyższość Prawa Moralnego nad Pozytywnym

Złota zasada postępowania jest najwyżej umieszczonym Prawem w relacjach człowiek – człowiek i stanowi pierwszeństwo przed wszystkimi prawami przezeń ustanowionymi. Dalej: Jeśli jakiekolwiek prawo (raczej lewo) zostanie uchwalone w sprzeczności z nią, należy je zignorować a nawet mu się przeciwstawić (biernie lub czynnie).

W dzisiejszych czasach jest mnóstwo „praw” które nijak się mają do tej zasady. Recepta jak wyżej.

Nie od dziś wiadomo, że telewizja kłamie. Dziś w niejakich Wiadomościach TVP1 kłamała na temat łamania przepisów ruchu drogowego przez pieszych.

Otóż policja wyłapywała osoby przechodzące na czerwonym świetle i karała ich stu złotowymi mandatami.
Jak prawo czerwonego światła ma się do złotej zasady postępowania?

Podam przykład niezgodności tego prawa z wyżej wymienioną na podstawie przepisów w Anglii, które są z nią zgodne. Tam, gdy jest czerwone światło człowiek ma jedynie informację o pierwszeństwu auta na drodze i gdyby chciał wtargnąć na jezdnie i nie byłoby na niej auta, wtedy zasady nie łamie, bo nikomu nie zrobił krzywdy. Natomiast jakby wszedł na jezdnie kiedy auto byłoby na drodze, i to auto potrąciłoby go, to on byłby niezaprzeczalnie winny temu zajściu. I nawet gdyby był połamany w wielu miejscach lub zmarł, to winien jest zadośćuczynienia kierowcy auta za szkody w samochodzie.

Lewo polskie nie uczy odpowiedzialności, stąd traktowanie ludzi na przejściach jak dzieci. To samo dotyczy ludzi bez odblasków na terenach niezabudowanych. Czy ryzyko śmierci/kalectwa nie jest wystarczająco wysokie aby przewyższyć koszt mandatów?

„Odrzucą prawdę i skierują się ku baśniom” – św. Paweł

No i odrzucają prawdę rozpaczając nad niewydolnością systemu ochrony zdrowia.

Ludzie, nawet nazywający siebie wierzącymi, wierzą bardziej w nią, niż w Boga. Dlaczego?

Dlatego że ich byt na tym łez padole jest dla nich najważniejszy, a ich fałszywi pasterze utwierdzają ich w tym mniemaniu mówiąc: „Życie ludzkie jest najwyższą wartością”, co jest kolejnym kłamstwem powielanym z milionową siłą.

Konflikt Ministerstwa Zdrowia i Porozumienia Zielonogórskiego znowu toczy się obok problemu. Jedni stają po stronie ministertwa i NFZtu, drudzy po stronie lekarzy. Tych ostatnich jest nawet więcej, gdyż na jednym z forum przeczytałem ostatnio: „Jest ich [lekarzy] psim obowiązkiem otworzyć przychodnie, a nawet pracować za darmo”.

Znowu jak to ma się do pryncypium Prawa Bożego między ludźmi tj.:

„Cokolwiek chcecie by wam ludzie czynili, wy im czyńcie”

Czy osoba i tysiące ją popierających chce sama pracować za darmo, zużywać prąd, narażać się na infekcje oraz obelgi?

Jest to znów wbrew zasadzie, którą szczegółowo Nasz Pan określa:

„Godzien pracownik zapłaty swojej”

Bardzo wielu chce komunizmu dla innych, dla siebie zaś dobrodziejstw kapitalizmu na przekór Złotej Zasadzie.

Jakie jest rozwiązanie problemu?

Bardzo proste:

Nie zabierać podatnikom składki zdrowotnej, która wynosi min. 250 zł miesięcznie, co daje 2500 rocznie. Oddać im nawet więcej (koszty pracodawcy i pracownika płacy minimalnej wynoszą prawie tyle co ta płaca minimalna – czyli zlikwidować podatek dochodow i przymus ZUS – o niemoralności owych czytaj w poprzednich wpisach). Wtedy tenże chory zapłaci lekarzowi (bo go będzie stać) bezpośrednio lub ubezpieczy się prywatnie (składka prywatna jest wiele niższa niż przymusowa, a korzyści większe i co najważniejsze bez kolejek).

A przede wszystkim pokładać ufność w Panu, gdyż:

„Od Najwyższego pochodzi uzdrowienie” (Syr 38,2)

Taśmy prawdy

Ostatnimi czay massmerdia zyją taśmami tygodnika Wprost. Jedno jest pewne: taśmy obnażają prawdę o państwie poslkim, które istnieje jedynie teoretycznie, jeśli nie jest w stanie zapewnić ochrony kontrwywiadowczej swoich najważniejszych dostojników.

W moim blogu miałem odnosić się do złotej zasady postępowania. Ponieważ dłuzszy czas nie pisałem przypominam jej brzmienie:

 

„Cokolwiek byście chcieli by wam ludzie czynili, wy im czyńcie”

 

Jak afera taśnmowa ma się do tej zasady?

Czy ci ludzie co robili deal, chcieli by ich głowy żądano za inny deal? Czy ludzie co obrażali innych swoimi wulgarnymi tekstami, też by chcieli by o nich tak mówiono? Czy chcieliby aby ktoś jadł i popijał na ich koszt? Czy wreszcie osoby, które publikowały materiał chciałyby by ich rozmowy też zostały opublikowane?

„To co mówione na ucho, będzie wygłaszane na ulicach”

Powrót św. Eliasza Proroka

 „Potem pytali Go: „Czemu nauczyciele Pisma twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?”. Odpowiedział im: „Rzeczywiście, najpierw przyjdzie Eliasz i wszystko naprawi” (Mk 9, 11)

„Wtedy zapytali Go uczniowie: ”Czemu wiec uczeni w Pismie twierdza, że najpierw musi przyjsc Eliasz?”
On odparł: ”Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. (
Mt 17,10-11)”

Istnieją dwa źródła Prawdziwej Wiary:

1) Pismo Święte

2) Tradycja

Z wyżej wymienionych obu wiemy iż przed Paruzją ma przyjść Eliasz. Nawet żydzi do tej pory wierzą, że przyjdzie, kultywując tradycję zostawiania kielicha wina dla Wielkiego Proroka w dniu Paschy.

W tradycji katolickiej, zwłaszcza wschodniej wierzono w Jego powrót. W Piśmie Świętym czytamy:

„Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego” (Ml 3, 23)

Z objawienia Matki Bożej w La Salette również dowiadujemy się o Jego przyjściu:

„Kościół będzie zaćmiony, świat będzie przerażony. Ale Enoch i Eliasz napełnieni duchem Bożym będą nauczać z Bożą pomocą, a ludzie dobrej woli uwierzą w Boga, wielka liczba dusz dozna pocieszenia.”

Więc kiedy usłyszycie o końcu świata, zapytajcie o tego Wielkiego Proroka.

Jak do tej pory nie słyszałem aby przyszedł… do tej pory…

A oto piękny pean z Księgi Syracydejskiej (Syr 48, 4-11) na Jego cześć (dla tych co uważają, że Świętych nie należy czcić i to Boga obraża):

Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda
i któż się może pochwalić, że tobie jest równy?
Ty, który ze śmierci wskrzesiłeś zmarłego i słowem Najwyższego wywiodłeś go z Szeolu.
Ty, który zaprowadziłeś królów na zgubę, zrzucając z łoża okrytych chwałą.
Ty, któryś na Synaju otrzymał rozkaz wykonania kary,
i na Horebie wyroki pomsty.
Ty, który namaściłeś królów jako mścicieli,
i proroka, następcę po sobie.
Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu,
na wozie, o koniach ognistych.
O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne,
by uśmierzyć gniew przed pomstą,
by zwrócić serce ojca do syna,
i pokolenia Jakuba odnowić.
Szczęśliwi, którzy cię widzieli,
i ci, którzy w miłości posnęli,
albowiem i my na pewno żyć będziemy.”

„Kto ma rozum, niechaj rozumie” – z w/w argumanetów jasno wypływa prawda o przyjściu Eliasza przed końcem czasów.

A jednak Pan Bóg dopuścił

Stało się. Doszło do „kanonizacji” dwóch posoborowych papieży: Jana XXIII oraz Jana Pawła II. Teraz każdy uczestnik NOM jest zmuszony do uznania ich za świętych.

W historii Kościoła było wielu ludzi, którzy mieli cechy świętych, a nie zostali nimi ogłoszeni. Dlaczego? Otóż dlatego, że tzw. adwokat diabła znalazł dowody lub poszlaki, które mogłyby narazić wiernych na dysonans poznawczy, gdyby przedstawiono im tych ludzi za świętych. I mimo wielu „za”, Kościół postanowił wstrzymać procesy. Taka czynność ma swoje uzasadnienie.

Po Vaticanum II zupełnie ignorowano rolę adwokata diabła. Dlatego teraz jest więcej „kanonizacji” niż przez 1900 lat, co prowadzi ludzi na zatracenie, gdyż tylko osoba dożąca do ideału, może nam ten ideał wskazać. U wielu posoborowych świętych można znaleźć to, co przed soborem zakończyłoby proces. Tak było w przypadkach mistyczki Anny Katarzyny Emmerich czy Piusa IX. Po soborze uznano ich za „błogosławionych”, przed soborem natomiast uznano, że wielce prawdobodobne iż mogą być w niebie, natomiast ze względu na pewne minusy w ich życiorysach, Kościół nie może tego nieomylnie stwierdzić (uwaga do FSSPX – Kościół posiada nieomylność w ogłaszaniu świętych).

Wielu mnie pyta: Jak długo będzie trwać ta głupota?

Odpowiadam im: Czas zostanie skrócony.

Papież słowianin…

Nie, nie… to nie bp Karol Wojtyła! Chociaż pełno w mediach i w internecie informacji jakoby bp Wojtyła był spełnieniem proroctwa wieszcza narodowego Juliusza Słowackiego. Oto ono:

 

SŁOWIAŃSKI PAPIEŻ

Pośród niesnasek Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla słowiańskiego oto papieża
Otworzył tron.

Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze;
Świat mu to proch!

Twarz jego, słowem rozpromieniona,
Lampa dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło, gdzie Bóg.

Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud
Jeśli rozkaże, to słońce stanie,
Bo moc to cud!

On się już zbliża rozdawca nowy
Globowych sił:
Cofnie się w żyłach pod jego słowy
Krew naszych żył;

W sercach się zacznie światłości bożej
Strumienny ruch,
Co myśl pomyśli przezeń, to stworzy,
Bo moc to duch.

A trzeba mocy, byśmy ten pański
Dźwignęli świat:
Więc oto idzie papież słowiański,
Ludowy brat;

Oto już leje balsamy świata
Do naszych łon,
A chór aniołów kwiatem umiata
Dla niego tron.

On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń;

Gołąb mu słowa w hymnie wyleci,
Poniesie wieść,
Nowinę słodką, że duch już świeci
I ma swą cześć;

Niebo się nad nim piękne otworzy
Z obojga stron,
Bo on na świecie stanął i tworzy
I świat, i tron.

On przez narody uczyni bratnie,
Wydawszy głos,
Że duchy pójdą w cele ostatnie
Przez ofiar stos;

Moc mu pomoże sakramentalna
Narodów stu,
Moc ta przez duchy będzie widzialna
Przed trumną tu.

Takiego ducha wkrótce ujrzycie
Cień, potem twarz:
Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,
Robactwo, gad,

Zdrowie przyniesie, rozpali miłość
I zbawi świat;
Wnętrze kościołów on powymiata,
Oczyści sień,
Boga pokaże w twórczości świata,
Jasno jak dzień.

/ Juliusz Słowacki, 1848 /

Normalny ongiś maturzysta umiał przeprowadzić analizę wiersza bez klucza, na podstawie wiedzy jaką posiada oraz odczuć jakie daje wiersz. Teraz ma mieć jedynie słuszną interpretację, bez logicznego wywodu, a z olbrzymią dozą emocji. To nie jest wykształcenie, to antywykształcenie.

Ponieważ blog powstał aby zachować zdrowy rozsądek, przeprowadźmy prawdziwą analizę tego wiersza.

W pierszej strofie poeta używa metafory, w której Bóg uderza w dzwon. A że metafory nie wolno nam dobierać dosłownie, czym więc jest to uderzenie? Jest ono pośród niesnasek, czyli niepokojów. Musi to być radykalne wydarzenie, które zwróci uwagę wszystkich, tak jak dzwon w czasach katolicyzmu miał zwracać uwagę na wiarę. Czy wybór bpa Wojtyły na „papieża posoborowego” jest tym wydarzeniem? Rok 1978 nie wskazywał na powszechne niesnaski, kryzys kubański minął, kryzys atomowy z 1984 dopiero nadszedł.

„Dla (…) papieża otworzył tron” To znaczy, że tron musiał być zamknięty. Czyli przez pewien okres czasu niedostępny. Czy tron posoborowia był zamknięty przed wyborem? Nie, nawet 2 wybory trwały w ciągu roku. JanPaweł I przecież trwał na stolcu 33 dni.

Druga zwrotka daje mu cechę bardzo dużego męstwa. Nie będzie tchórzliwy, ale odważny. Jest w stanie świat zmienić w proch, gdyby była taka potrzeba (a nie zachować zgniliznę i pójść z nią w kompromis – Vaticanum II).

Trzecia i czwarta zwrotka mówi o tym, że Słowo ma siłę, taką, że twarz papieża rozpromienia oraz pociąga za sobą ludzi w kierunku Światła. Czy ekumenizm i zapominanie o Prawdzie prowadzą do światła? Czy na rozkaz bpa Wojtyły stanęło Słońce? Czy ludzie poszli za Słowem Boga, czy dalej trwają w grzechach i zuchwale liczą na Jego miłosierdzie?

W piątej widzimy „rozdawcę nowego sił”. Czy bp Wojtyła decydował o siłach na świecie? Przez 12 lat swego urzędowania trwał silny totalitaryzm komunistyczny na wschodzie, a na zachodzie zgniły liberalizm obyczajowy. Czy on decydował o głowach światowych mocarstw? A czy jego słowa spowodowały „cofnięcie się krwi w żyłach” -czyli były szokujące? Nie, były słowami, gdzie masońskie media bardzo chętnie cytowały.

Strumienie mocy bożej w ludziach – tego nie wywołał bp Wojtyła. Ba! Wspólne imprezy ekumeniczne przyczyniały się dotego, że każdy z ich uczestników miał zachować swoje drogi – czy aby na pewno Boże (przymiotnik – red.)?

A trzeba mocy by podnieść świat – to znaczy się świat jest upodlony. Czy w trakcie „pontyfikatu” świat został wydźwigany ze zła? Komunizm, którym się wydaje, że upadł, tak się nie stało. Jest on przepoczwarzony. Działania bpa Wojtyły nie doprowadziły do poddźwignięcia świata z demoralizacji.

Z następnej zwrotki wynika, że on idzie, a aniołowie przygotowują mu tron. Czy po śmierci JP I było jakieś światowe wydarzenie, przez które możemy pojąć tę metaforę?

Czy niebo się nad bpem Wojtyłą otworzyło i on świat tworzył, czy raczej masoneria tworzyła przez niego podwaliny do NWO?

Ma mieć moc sakramentalną. Bp Wojtyła jako ważnie wyświęcony biskup miał tę moc, ale poprzez trwanie w herezji modernizmu ją utracił. Dlalej: zaakceptował Novus Ordo Missae i inne nowe sakramenty, które przez zmianę formy potraciły moc.

100 narodów ma go popierać? Czy JP2 jest popierany przez taką liczbę?

Wyrzuci zgniłość, robactwo, gad – tuszowanie spraw pedofilii w USA i Irlandii jest wyrzuceniem zgniłości? Jest to grzech wołający o pomstę do nieba.

Zdrowie przyniesie? A choroba Parkinsona?

Wnętrze kościołów powinno być wymiecione, a sień oczyszczona. Nikt nie zastanawia się z CZEGO? A może z posoborowej idolatrii i bluźnierstw mających znamiona ohydy spustoszenia?

Nie mamy obowiązku wierzyć w niepotwierdzone przez Kościół Święty przepowiednie, ale mamy obowiązek uzywać rozumu.

WNIOSEK:

Wiersz Słowackiego NIE jest przepowiednią dotyczącą bpa Wojtyły zwanego Janem Pawłem II. Jeden element – pochodzenie słowiańskie – nie stanowi uzasadnienia wyjaśnienia. To tak jakby powiedzieć, że kwas siarkowy to woda – bo przezroczysty.